Mężczyzna po 40-tce

Od zarania dziejów ludzie poszukują eliksirów: młodości i miłości. W przeszłości niejeden pigularz zrobił niezłą kasę sprzedając naiwnym cudowne mikstury wstrzymujące biologiczny zegar, czy gwarantujące szczęśliwe wzajemnie uczucie.
Choć bardzo szybki rozwój medycyny, w końcu ubiegłego tysiąclecia, przedłużył ludzkie życie, nie wynaleziono dotąd leków zatrzymujących proces starzenia, czy zapewniających szczęście w miłości. Nie jesteśmy wieczni, ale żyjemy znacznie dłużej. Czy jednak tylko o to nam chodziło?
A wigor, jurność, wydolność, sprawność?
Coraz więcej mężczyzn w średnim wieku odwiedza mój gabinet, skarżąc się na spadek lub utratę sprawności seksualnej. Kłopoty z erekcją, czyli wzwodem, to najczęstsza ich przypadłość. Bardzo boleśnie postrzegają swe niedyspozycje. Dla panów udane życie płciowe należy do najważniejszych oczekiwań, jakie wiążą z małżeństwem, partnerstwem. Słaby wzwód lub jego brak uniemożliwia, lub znacznie utrudnia, aktywność w tej mierze.
Najczęściej przychodzą, gdy problem trwa miesiącami lub latami. Zwykle wcześniej naiwnie poszukują cudownych leków, o których informacje znajdują w gazetach, internecie. Zamawiają, płacą, próbują, rezygnują…Nie widząc efektu oddalają czas postawienia właściwej diagnozy i efektywnego leczenia.
Zakupiony reklamowany środek pojawia się pod inną, nazwą drenując kieszenie kolejnym naiwnym. Niektórzy czekają licząc na samoistną poprawę. Inni znajdują wątpliwe pocieszenie w alkoholu.
Są też tacy, którzy oszukują siebie i otoczenie, udają, że seks przestał dla nich istnieć i zastępują go intensywną pracą lub innymi ważnymi obowiązkami.
Bywa, że w gruzach legło już małżeństwo. Gdy pytam: dlaczego tak późno?
Zwykle odpowiadają: wstydziłem się, czekałem – bo myślałem, że samo przejdzie.
Mijający czas pogłębia niedyspozycje. Trzeba szukać pomocy, gdy wystąpią pierwsze objawy niesprawności! Im dłużej “nie wychodzi”, tym trudniej pomóc! Kryzys przychodzi najczęściej koło pięćdziesiątki, czasem po czterdziestce lub nawet wcześniej i wiąże się najczęściej z męskim przekwitaniem, czyli andropenią. Maleje sprawność fizyczna, intelektualna i seksualna, spada libido. Wiotczeje skóra, pogarsza się pamięć. Występuje zmienność nastroju, drażliwość, wzmożona senność lub przeciwnie bezsenność.
Mężczyzna dokonuje, zazwyczaj w tym okresie, bilansu swoich dotychczasowych osiągnięć. Więcej wolnego czasu pozwala także spojrzeć w przyszłość.
Czas ucieka. Czy można jeszcze czegoś dokonać?
W tym okresie seks staje się znowu szczególnie ważną, pilnie obserwowaną sferą życia. Brakuje, niestety, wspaniałej młodzieńczej jurności. Wzwód jest słabszy i wymaga dłuższej stymulacji, potrzeby seksualne słabną.
Koledzy przechwalają się swym bujnym życiem intymnym, a w telewizji na każdym kroku samiec – seksmaszyna. To potęguje cierpienie, wstyd, niezrealizowane oczekiwania i pragnienia. Utracona męskość! Panowie bardzo cierpią z powodu powyższych zmian. Unikają zbliżeń lub przeciwnie, za wszelką cenę starają się udowodnić sobie i otoczeniu, że są dalej piękni i młodzi. Atrakcyjność wieloletniej partnerki słabnie. Nieraz próbują ?skoku w bok”, a tam zwykle wychodzi jeszcze gorzej.
Kompromitacja!
Choć początek przekwitania nieodwołalnie wyznacza biologiczny zegar, nakręcony genetyczną sprężyną, wiele czynników przyśpiesza lub opóźnia jego bicie. Papierosy, alkohol, stres, choroby, niewłaściwa dieta, brak ruchu to sprzymierzeńcy przekwitania. Potrafią sprawić, że jego pierwsze objawy występują przed 40 rokiem życia!
Starzenie to proces nieodwracalny.
Dotyczy również jąder i nadnerczy – wytwórców męskich hormonów, zwanych androgenami. Badania wykazują, że właściwe uzupełnienie ich niedoboru poprawia znacznie jakość życia, wpływa pozytywnie na aktywność zawodową, podwyższa libido, wzmacnia sprawność fizyczną, seksualną i intelektualną, obniża poziom cholesterolu, zwalnia tempo miażdżycy. Współczesna mądra czterdziestolatka przyjmuje hormony w postaci plastra, tabletki czy zastrzyku. Zapewnia sobie dłuższą młodość, sprawność i zdrowie. A my Panowie?
Jestem przekonany, że za kilka lat także mężczyźni będą, równie masowo, stosować hormonoterapię.
Ale uwaga! Hormony wolno przyjmować wyłącznie na zlecenie lekarza, po uprzednim zbadaniu ich poziomu i wykluczeniu przeciwwskazań. Niewłaściwe stosowanie androgenów może zahamować ich własną produkcję, zaś nadmiar może powodować groźne choroby prostaty.
Szacuje się, że zaburzenia wzwodu dotyczą około 1,5 miliona Polaków.
Nie jesteś więc wyjątkiem! Podobny problem dotyczy wielu Twoich kolegów.
Nie dziw się. Nikt się przecież nie przyzna do wstydliwej dysfunkcji.
Niesprawny kolega będzie zmyślał o swojej wielkiej jurności. Nie przyzna się, że ma problem ze wzwodem. Często inicjując rozmową na ten temat poszukuje rozwiązania swojego wstydliwego problemu. Prawidłową erekcję zabezpiecza nie tylko właściwy poziom androgenów. Niezbędny jest też wydolny układ naczyniowy i nerwowy. Wzwód to efekt odpowiedniego dopływu krwi do ciał jamistych prącia, która jest kierowana pobudzeniem przekazywanym przez włókna nerwowe. Bezwzględnym wrogiem wzwodu jest cukrzyca. Poprzez uszkodzenia naczyń i nerwów bywa powodem bardzo trudnej do leczenia, często nieodwracalnej impotencji.
Co należy więc robić, gdy pojawią się pierwsze sygnały męskiej “słabości”?
Trzeba niezwłocznie udać się do lekarza. Seksuolog wyjaśni przyczynę niedomagań. Zbada poziom androgenów, wykluczy cukrzycę. Jeśli trzeba, uzupełni brakujące hormony. Rozpozna inne poważne powody dysfunkcji. Zaleci i wypisze wspaniałe, prawdziwe, pomocne, nowoczesne leki. Powróci młodzieńcza sprawność, a efekty będą bezpieczne i rewelacyjne!
dr n. med. Ryszard Smoliński – specjalista seksuolog





